W dość ponury dzień postanowiłem stworzyć nowego bloga. Choć taka myśl chodziła mi po głowie od soboty to jednak pomysł wcieliłem w życie właśnie dziś.
Prochy Mamy Pat zostały pochowane w Obornikach Śląskich. Podczas mszy wracały wspomnienia z ubiegłorocznych wakacji. Tydzień spędziliśmy w czworo w Jastarni (były to prawdopodobnie też moje ostatnie wakacje w tym miejscu). Pozwolę sobie odesłać Was do wspomnień o pani Alicji na blog Pat (czytaj tutaj) i na 5 Władzę (czytaj tutaj). Podczas pogrzebu pojawiały się także bolesne wspomnienia z pogrzebu mojej Mamy.
Ale chciałem się z Wami podzielić jednak czymś innym - swoją refleksją z nabożeństwa. Jakże odległe jest to co mówił w kazaniu ksiądz od tego co czują rodziny zmarłych. Jakoś ciężko się cieszyć (nawet będąc katolikiem) z tego, że nasz bliski spotkał się już z Bogiem. Żadne to pocieszenie ...
wtorek, 8 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz